MENU

Relacje(W)

Relacje(D)

Statystyki

Zdjęcia

Linki

Księga gości

Kontakt

 Relacje(W) Relacje(D) Statystyki Zdjęcia Linki Księga gości Kontakt

ARCHIWUM

5.10.2004 Unia Janikowo – Lechia Gdańsk 5:4

W Janikowie pojawiła 200-osobowa załoga naszych fanów w tym 4 ziomków(w składzie tym jedna panna)ze Śląska Wrocław oraz 4 hools Wybrzeża Gdańsk poza tym obecne były delegacje Lechii z Malborka, Chojnic, Sztumu oraz Mławy wszystkim obecnym dziękujemy za wsparcie, poniżej obszerna relacja jednego z Greengos obecnego na meczu w Janikowie, miłej lektury[L]

Mecz ten nie wzbudzał w Gdansku wzmożonego zainteresowania mimo tego że Unia to fc. Zawiszy Bydgoszcz wiec można było się spodziewać małego wsparcia dla Unitów przez bydgoski WKS. Nie pomogło nawet to, iż klub z Janikowa był i niestety po meczu z nami pozostał wiceliderem 3 ligi. Zbiórka na mecz została wyznaczona na godz.8.30 zaś miejscem tradycyj0nie już był gdański dworzec główny. Stawiło się na niej ok.80 fanów, głównie młodej ekipy. Jak już wcześniej było wiadomo,  pewna grupa lechistów wybrała transport kołowy udając się na mecz dwoma autokarami. Na dworcu chodziły słuchy, że pociąg może być sporo opóźniony, wynikało to z jakiś problemów, nikt nie wie jakich. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i po raz czwarty wyruszamy w trasę prowadzącą w głąb Polski. Z doświadczenia wiemy, że obsługa tego pociągu do uprzejmych nie należy wiec wcześniej zaopatrzyliśmy się w bilety. Podróż mijała spokojnie, wręcz w zajebistej atmosferze jak wiadomo piwko, śpiewy to jest to co lubi każdy kibic. Po drodze, a dokładnie w Laskowicach pomorskich dosiada się jeszcze czterech kibiców Śląska  w tym jedna kobietka. Po ponad czterech godzinach jazdy meldujemy się w Janikowie. Jak zwykle czekała na nas grupa kołków, którzy koniecznie musieli się na nas nagapić i pokazać nam kilka pięknych gestów wiadomo jakich. W asyście pał, oraz pełni śmiechu tego kozactwa janikowskich fanów wyruszamy w droge na stadion. Około godziny przed meczem meldujemy się na kameralnym ale chyba nie na najgorszym jak na taką mieścinę-stadionie i jak zwykle mile powitanie czyli bileciki oraz szczególowe trzepanie, dokładnie nie wiem czego spodziewała się policja tego dnia gdyż mi nawet wąchali Pepsi. Po zakupieniu tych cholernych wejściówek i wejściu na stadion czekała nas miła niespodzianka, mianowicie przepyszna darmowa grochóweczka rozlewana przez miłe panie, oj dawno nie spotkaliśmy się z tak miłym akcentem na wyjeździe. Żeby witali nas tak wszędzie a nie jak na arce. W sumie w klatce pojawiło się około 100 typa z faną ŚLĄSK na tle szachownicy biało-zielonej. Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego staraliśmy się pokazać miejscowym, kto będzie rzadził w dopingu. Unia zaskoczyła nas na plus swoja skromną oprawą: odpalili cos koło 10 rac a także na wyposażeniu mieli 2 calkiem przyzwoite fany jedna MLKS UNIA, oraz JANIKOWO-wks zawisza bydgoszcz. Po kilkunastu minutach dojeżdżają dwa autokary naszej ekipy i już nie jesteśmy w sami. Razem  nas coś koło 200 osób. Do przerwy prowadziliśmy 2:1 zaś chwilę po niej LECHIA strzela bramkę na 3:1 co spowodowało euforię wśród lechistów. Wydawało się nam, że mecz jest wygrany i do Gdańska zabierzemy 3 pkt, jednak jak się myliliśmy potwierdzą to kolejne wydarzenia, które mialy miejsce na stadionie. SEDZIA  postanowił nam zepsuć zabawę i wyraźnie wzmożył czujność, postanawiając pomóc piłakrzykom z Janikowa odnieść zwyciestwo. Po takich przekretach jakie mialy miejsce podczas naszego pobytu w Janikowie te osoby mieniące się arbitrami powinny dać sobie spokuj z sędziowaniem. Takie walki jakie działy się w Janikowie to skandal dla ślepych. Przez to "wspaniałe" sędziowanie nasi kopacze przegrali 5:4 tracąc 4 bramki w 9 minut, ostatnią bramkę straciliśmy dosłownie w ostatniej sekundzie w okolicznościach, w których nie jeden zawodnik dałby sobie z nerwów spokój z pilką,W smutnych nastrojach, zdołowani i zmeczeni dzielimy się na dwie grupy i wyruszamy w drogę powrotną. Kilka osób zdecydowało się wspomóc naszych ziomków podczas derbów oraz w meczu JASTRZĘBIE-ŚLĄSK wiec ich czekala nieco dłuzsza droga. W drodze powrotnej smiechu było co niemiara, głownie za sprawą małolatów, którzy owinięci szalikami cos tam do nas biadolili.... Powrót spokojny i bez przygód, oby takich spotkań piłakrskich jak w Janikowie jak najmniej:(... [gl] 

27.09.2004 Z wizytą u przyjaciół czyli: Gryf Słupsk – Bałtyk Gdynia 2:1

Spotkanie tych dwóch ekip zawsze wzbudzało emocje, i nie inaczej miało być tego dnia, więc korzystając z okazji postanowiliśmy odwiedzić  naszych przyjaciół ze Słupska. W niedzielny poranek w sile 4 typa meldujemy się w Słupsku, gdzie od razu jesteśmy wyczajeni:) i zabrani przez Czarnych na ich osiedle, skąd po krótkim przywitaniu udajemy się na zbiórkę Gryfitów. Na zbiórce tej spotykamy całą bande Gryfa oraz Chojniczanki(17), trudno ocenić ile było tych pierwszych, na moje oko stanowili ekipę 60-ciu głów lecz mogę się mylić, po krótkiej rozmowie i przeprowadzeniu małej propagandy czyli rozdaniu naszych zinów oraz wlepek:)wszyscy razem podążamy na stadion. Sam mecz to raczej nudy i ciągłe oczekiwanie na przyjazd Bałtyku..., który się spóźniał, lecz jak twierdzili miejscowi to nie nowość:).Warto nadmienić iż równo z gwizdkiem sędziego odpalony z rac został przez Gryfitów krzyż ku  pamięci zmarłego kibica Gryfa. Pod koniec pierwszej połowy podjeżdżają pod kasy  dwa autokary kadłubów, automatycznie wszyscy ze stadionu lecą do nich i zaczyna się mała wymiana kamieni oraz rac a potem ciosów przez bramę, w zasadzie pełnego zdecydowania zabrakło po obu stronach lecz avanti można zaliczyć do udanych. Następnie przestraszone psy prowadzą koalicje Bałtyk-Pogoń-Cartusie-Kotwe w stronę klatki, lecz na prowadzeniu ich pozostają, ponieważ Gryf blokował wejście na stadion przez co bezradni mundurowi trzymały wspomnianą wyżej koalicje prze 30 minut pod stadionem a potem wpakowali w autokary i w siną dal zawieźli Bóg wie gdzie:)wizualnie oceniamy Bałtyk ze swoimi zgodami na góra 80 typa, ekipa raczej średnia. Po tym zajściu większość opuszcza stadion a ci co zostają kręcą mały młynek:)w tym nasza biało-zielona załoga na czele:)W sumie pojawiło się 9 osób z Gdańska,17 z Chojnic oraz 25 z Czarnych a liczbę Gryfa pozostawiam do ocenienia samym wspomnianym. Po meczu naszą załogę przejmuje  ekipa Czarnych i to był nasz błąd:)ponieważ ledwo co abyśmy już ze Słupska nie wyjechali:)w tym miejscu wielkie podziękowania dla całej bandy Czarnych Słupsk za super gościnę, rewanż nie bawem:)[L]Poniżej zdjęcia z meczu:

Foto1, foto2, foto3, foto4, foto5, foto6

27.09.2004 Lechia Gdańsk – Odra Chojna 2:1

Mecz z Odrą w naszych szeregach zbyt wielkiego entuzjazmu nie wywołał stąd na trybunach chyba najniższa frekwencja w tym sezonie, ponieważ coś ponad 1,5 tysiąca chwały nam nie przynosi. Tego dnia obyło się oczywiście bez młyna oraz jakiejkolwiek oprawki natomiast w asyście ponad 16 flag na płot prowadziliśmy sporadyczny jak na nasze możliwości doping. Hitem tego dnia a zarazem miłą niespodzianką było zaprezentowanie dwóch nowych flag w tym repliki słynnej fany ULTRAS LECHIA, która wzbudziła duże zainteresowanie wśród wszystkich obecnych na meczu, jak by nie było flaga Ultras Lechia to historia ruchu kibicowskiego na Lechii. Oprócz tego iż grupa Greengos jeszcze w pierwszej połowie zaprezentowała swoją nową zdobycz i nie chodzi tu o flagę ultras...:)nic wielkiego na meczu już się nie wydarzyło. Podsumowując spotkanie raczej piknikowe, tego dnia wspierało nas kilku gości z Wisełki, 3 z Chojniczanki oraz 1 fanatyk Czarnych, wszystkim dziękujemy  za wsparcie.[L] 

ZDJĘCIE Z MECZU (zdjęcie pochodzi z www.lechia.net)

23.09.2004 AMICA II WRONKI - LECHIA GDAŃSK 1:3

Na to spotkanie dotarło tylko 30 osób w tym jedynie dwie osoby z załogi pociągowej, które w Poznaniu miały małe perypetie z przedstawicielami Lecha. Ci drudzy czyli wycieczka pociągowa w sile  ok.160 szala wyruszyła z Gdańska w stronę Poznania wczesnym niedzielnym rankiem, niestety z braku biletów co nie powinno nikogo dziwić, lecz z braku humoru bo najwidoczniej tego dnia kanarom go brakowało, zostali wysadzeni ku zdziwieniu wszystkich już w Bydgoszczy, owszem tam też będziemy jechać ale dopiero na wiosnę, najwidoczniej panowie z PKP mają zły terminarz naszej drużyny:).Z Bydgoszczy w asyście dużej ilości mundurowych wróciliśmy do domu. W tej nie udanej wyprawie towarzyszył nam jeden fan Gryfa Słupsk oraz jeden kibic Wisły Kraków, który w Gdańsku balował od piątku.[L]

W podróży jeden z grupy miał na wyposażeniu: radyjko, krzyżówki z rebusami, termos, kolorowe kredki i masę żarcia. Całe szczęście to nie padło łupem wrogiej ekipy.Co do naszej słynnej już rodziny Kazika i Kotła, to zabrakło jednego z nich niestety! Po baletach w noc poprzedzającą wyjazd bractwo zabalowało w "ATARI" przepuszczając wiele kasy przeznaczonej na wyjazd. Chłopina mają tęgie głowy do picia, ale tej nocy jeden z nich (do dziś nie wiadomo który) paradował na waleta po galerii jednego z falowców na Przymorzu i machał taksówkarzom. Wiadomo, że Kocioł rano nie wstał z powodu kaca giganta i niestety w pociągu z nami go nie było. Może inaczej by się potoczyły losy spięć z policją gdyby jednak był. No ale liczymy, że obydwaj bracia stawią się w pełni zdrów na następnym wyjeździe do Janikowa. W końcu są naszą wizytówką[SADO].

12.09.2004 Lechia Gdańsk - Pogoń II Szczecin 2:0

Przed meczem, naiwni spekulowali na temat przyjazdu Pogoni, czy oby na pewno fani ze Szczecina nas nie zaszczyca swoją obecnością, ale realia jak zawsze były dla nas smutne i kolejny raz klatka była pusta, no ale nie ma się co dziwić mało jest w Polsce ekip, które by jeździły za swoimi rezerwami stąd możemy im wybaczyć:)My natomiast w asyście 16 flag na płot (w tym takie jak: Wierni, Warchoły, Tora czy Trójmiasto) prowadzimy pod zegarem 200-osobowy w porywach 250 osobowy młynek, który mimo swego młodego wieku, nie żałował dla Lechii gardeł i raczej przez cały mecz dopingował swój zespół, godny pochwały jest 15-krotny okrzyk "Lechia" w ich wykonaniu, efekt imponujący. W drugiej połowie machamy małymi flagami na kijach i unosimy transparenty z rysunkami, te ostatnie mogły się podobać. Tego dnia nie zawiedli również nasi kopacze, którzy po ładnej i efektownej grze wygrali 2:0.Mecz pod względem sportowym jak i  kibicowskim można zaliczyć do udanych, oby takich więcej. Na meczu wspierało nas 2 kolesi z Wrocławia oraz fani Gryfa Słupsk, poza tym jak zawsze licznie stawiły się nasze fan-cluby, wszystkim wielkie dzięki za przybycie, warto również nadmienić iż na meczu pojawił się kolejny numer zina wydawanego przez grupę Greengos, w tym miejscu serdecznie zachęcam do jego nabycia na każdym meczu.[L]

8/9.09.2004 Warta Poznań – Lechia Gdańsk 5:1

W Poznaniu pojawiło się  blisko 300 biało-zielonych fanatyków w tym nasi przyjaciele ze Śląska(6),Czarnych(4),Gryfa(3) oraz Wisły(1), poniżej umieszczona jest  relacja jednego z naszych fanów obecnych na meczu, miłej lektury.[L]

W meczu z drużyną, która ma też piękne barwy jak nasza ukochana Lechijka udajemy się pociągiem. Główna grupa 120 osób wsiada w Gdańsku głównym. Prędzej z Gdyni, Sopotu i w Wrzeszcza wyjeżdża 160 osób. Są też 3 osoby z Gryfa i 4 z Czarnych. Już na początku podróży mamy sceny z mundurowymi, wyrzucają ludzi bez biletu, lecz nie dajemy sobie pamiętać i jedziemy razem upchani jak ?śledzie? w puszcze. W Laskowicach członek naszej grupy otwiera przedział, który cały opanowujemy (dzięki za udaną akcje). Droga mija spokojnie , w pyrlandii jesteśmy o 13:40. z dworca zabierają nas dwa autobusy, które w żmudnym tempie wiozą nas na stadion, na którym meldujemy się o 14:10. N a dzień dobry wjeżdżamy bramą na sektor tzw. ?klatkę?, gdyż pyrusy chcieli nam wcisnąć bilety za 8 zł. Jak na te warunki to chyba zbyt dużo, tym bardziej ze w klatce nie było na czym siedzieć. W przeliczeniu osób stan biało-zielonych wynosi 284 głów .O 15:00 zaczyna się pojedynek, który okazał się klęską dla nas bowiem mecz ten przegrywamy aż 5:1. Wywieszamy nasza piękną flagę LECHIA GDAŃSK  z godłem Sopotu i Gdańska. Przyjaciele z Gryfa i Czarnych także maja po 1 swojej fanie. W 15 min. Na stadionie pojawia się grupa hool?s Lecha w sile 60 osób , zaczynają się prężyć i jak wiadomo zaczynają bluzgać, lecz wiadomo jaka wiara taka tradycja(Lech, Areczka, Cracovia). Żenada wyłamać bramę, lecz prewencja jest w takiej liczbie, ze ciężko jest coś zmontować. Po 15 minutach hoolies Lecha wychodzą ze stadionu, a my prowadzimy nieregularny doping. W drugiej połowie mamy dwóch nowych dyrygentów, którzy maja w  repertuarze hit sezonu JAKSON, JAKSON... Kawałek ten rozbawia do łez wszystkich przebywających w sektorze a oraz samego adresata biegającego po boisku.Po meczu siedzimy w klatce przez 30 minut, następnie jesteśmy podstawieni pod sam dworzec główny miasta ?ziemniaka? . Nie obyło się bez promocji, które wyglądały bardzo śmiesznie. Powrót nasz przebiega szybko i bez większych ekscesów, jedynie dłuższa stacja w Bydgoszczy, którą można uznać za ciekawą. Banda 100 osób wybiega na miasto i szuka sklepów, miejscowi ludzie zachowują się jakby to był nalot. Nie zastajemy nikogo z Zawiszy, gdyż było chyba zbyt późno żeby kogoś wyczaić. W Gdańsku meldujemy się o 23:30. W pociągu powstała nowa rodzinka KAZIK BRAT KOTŁA !!!! Śmiechu nie było końca.[mg]

2.09.2004 Lechia Gdańsk – Flota Świnoujście 0:1

Kolejnym przeciwnikiem naszych kopaczy była Flota Świnoujście, i tak jak fani Mieszka tak i ci do nas nie zawitali choć podobno ci pierwsi  w stronę Gdańska się wybierali, jak było widać na meczu, jakoś im to nie wyszło. Jeżeli chodzi o nas to blisko 2500 tyś szala na trybunach, ponad 15 flag na płocie w tym debiut nowej fany TRÓJMIASTO, która zaprezentowała się bardzo efektownie i w zasadzie na tym można by było zaprzestać, ponieważ młyna ani dopingu tego dnia nie prowadziliśmy a towarzystwo na trybunach chyba się jeszcze nie obudziło z wakacyjnej sielanki i z tego powodu doszło do totalnej lipy...miejmy nadzieje że niebawem się to zmieni i uda nam się zmobilizować na mecz z Elaną. Na meczu obecne były wszystkie nasze fan-cluby oraz po jednej osobie ze Śląska, Gryfa oraz Czarnych, wszystkim obecnym dziękujemy za wsparcie[L]

29.08.2004 Tur Turek – Lechia Gdańsk 0:1

Na wyjazd do Turka zbieramy się w sobotni poranek pod naszą knajpą, gdzie w sile jednego autokaru oraz dwóch busów po krótkiej zbiórce ruszamy w głąb naszego kraju. Podróż mija nam spokojnie na licznych postojach przeważnie na stacjach benzynowych gdzie zaopatrujemy się w trunki wysoko procentowe, co ważne cały czas aż do Torunia jedziemy bez zbędnych towarzyszy w niebieskich mundurach. Po ok. 5 godzinach jazdy gdy zbliżaliśmy się w okolice Konina, na trasie zatrzymała nas spora ilość policji w tym antyterorka, po krótkiej rewizji oraz sfilmowaniu biorą nas pod eskortę i zawożą aż do samego Turka. Na miejscu dołącza się do nas 2 ziomków z Wrocławia, oraz dwóch kolesi z Kalisza, oprócz tego kilka naszych aut. Miejscowi działacze pojechali z nami jak z kaczkami, wciskając nam bilety po 8 zeta, które warte  były dwójkę, istna paranoja jak to się na wsi zarabia na miastowych. Oczywiście sektor gości to była jedynie górka z trawką obgrodzona płotkiem, tego dnia flag ani pirotechniki nie posiadaliśmy, za to prowadziliśmy nawet dobry i stabilny doping który bardzo często zagłuszał miejscowy młynek utworzony z pobliskiego gimnazjum. Tak jak wspomniałem, miejscowi nic szczególnego nie pokazali choć można ich pochwalić za to, że poza jednym incydentem na nas nie bluzgali!! co na wsi zdarza się rzadko, plus dla nich za to. W sumie w tzw „klatce" pojawiło się  coś ponad 80 szala biało-zielonych braci:) w tym 2 ziomków ze Śląska,1 z Chojniczanki oraz gościnnie 2 gości z KKS-u Kalisz. Podróż powrotną w zasadzie można zaliczyć do udanych szczególnie po wizycie na jednym z CPeNów, gdzie pewnej pani zaszliśmy za skórę:)i która po naszym odjeździe powiedziała że rzuca tą robotę na stacji...Przed Inowrocławiem dostajemy jednak telefon od pasażera jednego z naszych aut które wypuściło się na przód o kilka dobrych kilosów z informacją że na trasie został zatrzymany przez jak sam twiedził 15 aut!! w których to dobrze osprzętowani siedzieli przedstawiciele pewnej ekipy z Centralnej Polski ale której dokładnie tego sami nie wiemy, po tej informacji dozbrajamy się na jednym z zajazdów tak na wszelki wypadek... i ruszamy w dalszą trasę, jednak po chwili i panowie w mundurach wyniuchali co się święci i przejeli nas w eskortę aż do samego Gdańska, co pewnie spowodowało że wyżej wspomniana załoga odpusciła sobie spotkanie z nami.W wolnym mieście meldujemy się po 1 w nocy, skąd zmęczeni podążamy do domów. Wyjazd zaliczamy do udanych, podziękowania dla ziomków za wsparcie na meczu.[L]

 

 

(c) Copyright by (Lg84) 2004. All rights reserved.

 

 

 

 

REKLAMA